To może być najważniejszy list w Twoim życiu
Blog > Komentarze do wpisu
"a w Krakowie na brackiej"

„a w Krakowie na brackiej pada deszcz
gdy konieczność istnienia trudna jest do zniesienia
w korytarzu i w kuchni pada też
przyklejony do ściany zwijam mokre dywany
nie od deszczu mokre lecz od łez”

Może nie na brackiej, ale tuż obok – bo na gołębiej padał deszcz… listów…

a tuż po północy było ich 1096…

To było naprawdę magiczne sobotnie popołudnie…

A stało się takie - tylko dlatego, że przyszliście…

Że znaleźliście czas, żeby pisać w sprawach obcych Wam zupełnie ludzi…

Z Białorusi, Peru, Hondurasu, Kuby, Chin czy Meksyku…

Anonimowe postacie z amnestyjnych opisów stawały się podczas tego popołudnia coraz bardziej realne      i żywe… bo tak jak i my - mają rodziny i przyjaciół, którzy rozpaczliwie próbują im pomóc…

bo są przetrzymywani w nieludzkich warunkach – w celach pełnych szczurów, karaluchów i pcheł…

bo są umieszczani w klatkach podczas przesłuchań…

bo są wreszcie torturowani i zastraszani, w sposób niemożliwy do wyobrażenia...

bo drżą o życie swoich dzieci i najbliższych…

bo żyją w świecie pełnym lęku... o każdą kolejną chwilę – żyją w tym samym czasie, w którym i nam dane jest żyć…

Mamy nadzieję, że nasze listy, nie tylko ich liczba, ale przede wszystkim zaangażowanie, zmienią postawę władz odpowiedzialnych za losy tych ludzi…

Bo wydaje mi się, że nas, samo pisanie tych listów, zmieniło…

Agnieszka

niedziela, 10 grudnia 2006, duzolistow

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: